Artykuł sponsorowany
Przydomowy warsztat zaczyna się zwykle od przedłużacza przeciągniętego z domu przez ogród. Na początku wystarcza do lampy i wiertarki, ale gdy dochodzi piła stołowa, kompresor, odciąg wiórów i grzejnik na zimowe wieczory, przedłużacz nagrzewa się, bezpiecznik w domu wybija, a w ogrodzie leży kabel, o który potyka się cała rodzina. Jesienią, kiedy majsterkowanie przenosi się do środka na kilka miesięcy, to dobry moment, żeby zrobić to porządnie.
Porządne zasilanie warsztatu to projekt, w którym część prac może wykonać sam majsterkowicz, ale część musi zostać w rękach elektryka. Dobrze jest wiedzieć, gdzie przebiega ta granica, zanim zacznie się kopać rów przez trawnik.
Ile mocy potrzebuje przydomowy warsztat
Od tego zależy wszystko inne: przekrój kabla, zabezpieczenia i to, czy warsztat może być zasilony z domowej instalacji. Warto spisać wszystkie urządzenia, które mają pracować jednocześnie, razem z ich mocą znamionową z tabliczki. Silniki elektronarzędzi przy rozruchu pobierają chwilowo kilka razy większy prąd, więc zabezpieczenia dobiera się z uwzględnieniem charakterystyki, a nie tylko sumy mocy.
Osobną kwestią są urządzenia trójfazowe. Wiele starszych maszyn stolarskich, tokarek czy sprężarek ma silniki trójfazowe. Jeśli taki sprzęt jest w planach, kabel do warsztatu trzeba od razu przewidzieć z odpowiednią liczbą żył, bo późniejsza wymiana kabla w ziemi oznacza ponowne rozkopanie ogrodu.
Zasilanie z domu czy osobny licznik
Najczęściej warsztat zasila się z rozdzielnicy domowej osobnym obwodem, zakończonym w garażu własną, niewielką rozdzielnicą z wyłącznikiem różnicowoprądowym i zabezpieczeniami poszczególnych obwodów. To wygodne i tańsze, ale całe zużycie warsztatu trafia na rachunek domu. Dla hobbysty to zwykle nie problem.
Inaczej jest, gdy w garażu prowadzona jest działalność gospodarcza, gdy budynek stoi na wydzielonej działce albo gdy z warsztatu korzysta ktoś spoza gospodarstwa domowego. Wtedy rozważa się osobne przyłącze i osobny układ pomiarowy. Montuje się je w obudowach, które w katalogach występują jako rozdzielnice licznikowe, z miejscem na licznik i zabezpieczenie przedlicznikowe, a ich typ i lokalizację uzgadnia się z operatorem sieci. Ta część prac wymaga warunków przyłączenia i wykonawcy z uprawnieniami, ale planowanie z wyprzedzeniem pozwala uniknąć przebudowy za rok lub dwa.
Kabel w ziemi i to, co majsterkowicz może zrobić sam
Rów pod kabel, podsypka z piasku, taśma ostrzegawcza, rura osłonowa pod podjazdem i przepust do budynku to prace, które majsterkowicz zrobi sam, oszczędzając elektrykowi kilku godzin. Trasę warto zaplanować z dala od drzew, przyszłych nasadzeń i miejsc, gdzie kiedyś może stanąć ogrodzenie. Przed zasypaniem dobrze jest zrobić zdjęcia z punktami odniesienia, żeby za kilka lat wiedzieć, którędy biegnie kabel.
Przy cięciu i przygotowaniu kabla przydają się nożyce do cięcia kabli, które przecinają kabel ziemny bez zgniatania żył. Zwykłe szczypce boczne spłaszczają kabel o większym przekroju, a to utrudnia późniejsze zakończenie go w rozdzielnicy. Warto pamiętać, że samo ułożenie kabla to dopiero przygotowanie. Podłączenie obu końców, dobór zabezpieczeń i pomiary należą do elektryka.
Pomiary, bez których warsztat nie powinien ruszyć
Po wykonaniu instalacji elektryk wykonuje pomiary odbiorcze: ciągłość przewodów ochronnych, rezystancję izolacji, impedancję pętli zwarcia i działanie wyłącznika różnicowoprądowego. Wynik trafia do protokołu, który przydaje się przy ubezpieczeniu budynku i przy każdej późniejszej rozbudowie. Bez tych pomiarów nie ma pewności, że zabezpieczenie zadziała, gdy na obudowie uszkodzonej maszyny pojawi się napięcie.
Majsterkowicz też powinien mieć w warsztacie przyrząd do prostych sprawdzeń, na przykład napięcia w gniazdach czy ciągłości przewodu w przedłużaczu. Wielu hobbystów szuka po prostu hasła miernik elektryczny Fluke, licząc na przyrząd, który wytrzyma lata pracy w kurzu i wilgoci garażu. Niezależnie od marki ważna jest kategoria pomiarowa odpowiednia do instalacji stałej, solidne przewody z osłoniętymi końcówkami i obudowa odporna na upadek. Pomiary odbiorcze to jednak inne zadanie, do którego elektryk używa specjalistycznego miernika instalacji.
Wyposażenie, które warto zaplanować od razu
Projektując zasilanie warsztatu, warto przewidzieć więcej, niż potrzeba dziś. Kilka dodatkowych gniazd, osobny obwód oświetlenia, żeby wybicie zabezpieczenia gniazd nie zostawiało w ciemności, i miejsce w rozdzielnicy na przyszłe obwody kosztują niewiele na etapie budowy, a dużo przy przeróbkach.
- oddzielne obwody dla oświetlenia, gniazd ogólnych i maszyn o dużej mocy,
- gniazdo trójfazowe, jeśli w planach są maszyny z silnikiem trójfazowym,
- gniazda o podwyższonej szczelności tam, gdzie pojawia się pył i wilgoć,
- wyłącznik awaryjny w zasięgu ręki przy maszynach stacjonarnych.
Elektrycy kompletują rozdzielnice, kable i osprzęt w hurtowniach elektrotechnicznych, takich jak oddziały Onninen, gdzie można dobrać obudowy, zabezpieczenia i narzędzia do konkretnego projektu i dopytać o rozwiązania do budynków gospodarczych.
Dobrze zasilony warsztat oznacza spokojne majsterkowanie przez całą zimę, bez przedłużaczy w ogrodzie i wybijających bezpieczników. Parametry rozdzielnic, kabli i mierników sprawdzisz na www.onninen.pl